Google Website Translator

czwartek, 13 września 2012

PRZEŁOM NA PIĄTEK

Dziś bez natłoku linków (czy muszę wspominać, że to był dłuuuugi tydzień? ;) ), za to z jednym, pozornie trywialnym klipem video. Pozornie:


Bo oto jest pierwsze video nakręcone przy użyciu Glass (gogli-okularów Google). Osobiście średnio mnie ekscytuje moda i jej zaścianki, ale jakże fascynująca jest perspektywa widzenia śwata oczami innych, obsługiwania urządzenia elektronicznego wzrokiem... science fiction staje się codziennością, i nie jest to tylko jakiś tani chwyt reklamowy. Schowaj się iPhone5, ja czekam na Glass :)

 UPDATE

Dyskusja z makromanem uświadomiła mi, że z powyższego filmiku nie jest jasne jak przełomowym urządzeniem jest Glass. Kolejne video może to lepiej uzmysłowić:



Tak, tak, nie mylicie się, Glass jest obsługiwany wyłącznie przy pomocy wzroku i głosu! makroman słusznie zauważył, że to będzie prawdziwa rewolucja dla ludzi niepełnosprawnych, choć nie tylko. Zapraszam do przyłączenia się do dyskusji poniżej!

11 komentarzy:

  1. Tylko te seksizmy...

    Łatwo dostrzec ze ludzka wynalazczość idzie kilka kroków przed ludzką kulturą.
    Widać też że wpierw wymyślamy gadżet a dopiero potem sensowne (nie seksowne) zastosowanie dlań.

    A wynalazek świetny - jak dla mnie oczywiste zastosowanie np podczas podróży, pozwalające chwytać materiał w naturalny sposób, tak jak się go widzi. Jest to też doskonałe narzędzie, dla opiewanego przez fantastów i futurologów "uczestniczenia" - tylko czy jeszcze ktoś sięgnie po Dicka i zada sobie pytanie, czy świat widzę własnymi oczyma czy też może poprzez Glass nałożone na oczy jakiegoś demiurga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza samą możliwością "uczestniczenia", Google Glass mają mnóstwo innych zastosowań, co jest świetnie zareklamowane w tym spocie:
      http://www.youtube.com/watch?v=JSnB06um5r4&feature=related

      Tak, tak, wszystkie te opcje i aplikacje są obsługiwane samym tylko wzrokiem i głosem.. Gdy zobaczyłam ten spot po raz pierwszy, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że science fiction JEST naszą science non-fiction!

      Usuń
  2. jako dar dla niepełnosprawnych - rewelacja - dla zdrowych... kolejna tym razem totalna dawka szumu informacyjnego. Lem pisał onegdaj o "zradiowaniu" - czyli szaleństwie wywołanym odbiorem radia bezpośrednio w mózgu. Moim zdaniem bardzo się zbliżamy do granicy szaleństwa wywołanego nadmiarem bodźców i informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie widze tego tak negatywnie - prawda jest taka, że wszystkie zaprezentowane w Glass funkcje są już obecnie dostępne w iPhonie, więc nie sądzę by to była "kolejna" dawka szumu ;) Poza tym, jak wszędzie, to my decydujemy ile tego szumu sobie dostarczymy, czyli jeżeli jest tego za dużo to sami jesteśmy sobie winni. Glass, smartphone'y czy nawet sam internet uczą nas sztuki wyboru - mogę sprawdzać maila/Twittera/Facebooka co 3 minuty jeśli chcę, ale nie muszę... :)

      Usuń
    2. Zapewne tak "my decydujemy ile tego szumu sobie dostarczymy" problem w tym że im bliżej ten szum nas samych tym trudniej się mu oprzeć.
      komputer muszę włączyć (lub przy nim usiąść), to samo z laptopem - smartfony czy tablety mamy już praktycznie cały czas przy sobie, a Glassy będziemy mieli na oczach...

      Usuń
    3. to prawda, że wybory nie muszą być proste, ale wciąż należą do nas. Nie mam pojęcia jak to ostatecznie będzie wyglądało z Glass-ami, ale nie wydaje mi się by sprawdzanie poczty/Facebooka na smartphonie było dużo trudniejsze niż przy użyciu Glass.. a to znaczy, że jeśli już ktoś teraz umie sobie poradzić z "szumem", to później teź będzie w stanie. Z drugiej strony, kto sobie z nim już teraz nie radzi, no cóż, z czasem raczej nie będzie sobie radził lepiej

      Usuń
    4. Otóż...

      Właśnie pokazałem ten film mojemu 11letniemu synowi - nie ukrywa fascynacji ;-)

      Usuń
    5. :) Myślę, że największe "niebezpieczeństwo" w tego typu gadżetach może się kryć dla ludzi w wieku twojego syna i młodszych - oni już nie będą pamiętali, że kiedyś na "załadowanie się" komputera można było czekać i czekać... :)

      Usuń
    6. Ostatnio młodemu padł serwer gry sieciowej Wolrd Of Tanks i czekał dwie godziny na załadowanie się rozgrywki...

      Usuń
    7. heh, czyli jednak takie rzeczy jeszcze się zdarzają w dzisiejszych czasach.. ;) Pamiętam jak dziś, gdy dostaliśmy nasz pierwszy komputer (legendarny Commodore 64 na dyskietki ORAZ na kasety!) każdorazowo gdy załadowywaliśmy grę, odchodziliśmy od komputera (na paluszkach! "bo się nie wgra!") oglądać bajkę (albo dwie). Po ich zakończeniu wciąż nierzadko się trafiało, że gra się jeszcze ładowała... :)

      Usuń
  3. Wczasach moich licealnych zakładalismy kółko komputerowe - były chyba dwa meritum, jakieś ZX Spectrum i coś jeszcze - oczywiście zero kompatybilności. A programy wówczas... nadawano droga radiową. Kilku chłopaków stało przy swoich Kasprzakach i Grundigach z uwagą wytężona do niemożliwości czekając na sygnał aby wcisnąć REC i nagrywać - dla tego kilku bo często zdarzały się zakłócenia. Potem były godziny wgrywania i... czasami sukces - na ekranie pojawiały się np sinusoidy oscyloskopu, albo paletki do "tenisa".

    OdpowiedzUsuń