Google Website Translator

niedziela, 2 grudnia 2012

CZY MAGNEZ POPRAWIA NASZĄ PAMIĘĆ?

Trochę onieśmielają mnie reklamy w polskim radiu. Co druga dotyczy suplementów diety, a połowa  z nich zachwala zbawienny wpływ magnezu na wszelkiego rodzaju procesy myślowe, włączając w to uczenie się i zapamiętywanie. Ale czy prawdą jest to, co tyle polskich reklam bierze za pewnik?

Prawie niemal cała wiedza jaką mamy o działaniu magnezu na procesy poznawcze i zapamiętywanie pochodzi z badań nad myszami i szczurami. Źródło fot: Wikipedia

I tak i nie, to znaczy - jak to w nauce zwykle bywa - nie wiemy na pewno :) Rzecz w tym, że od dekady są wykonywane badania na myszach i szczurach i te są dość obiecujące, ale zanim przejdę do ich omówienia, krótki wstęp o tym jak się uczymy i zapamiętujemy:

Istnieje w neurobiologii zasada Hebba, która stwierdza, że uczenie się i pamięć zależą od modyfikacji połączeń synaptycznych między neuronami, które są aktywne w tym samym czasie. Czyli na przykład to, jak szybko skojarzymy datę 1410 z bitwą pod Grunwaldem będzie zależyć jak silne połączenie synaptyczne jest między tą datą a danym wydarzeniem. Przeważnie wzmacniamy te połączenia dzięki regularnemu (i mozolnemu) powtarzaniu danych informacji, aż w końcu zostaną one z sobą skojarzone (połączenia synaptyczne będą wystarczająco silne).

ResearchBlogging.org A teraz z powrotem do badań na myszach: znamy u nich receptor, który wzmacnia połączenia synaptyczne (i nazywa się NR2B, jeśli musicie wiedzieć). I istotnie, od 1999 roku wiemy, że mysia pamięć może zostać znacznie polepszona jeśli tenże receptor jest w stanie nad-ekspresji [1]. Ale to tylko początek, bo już od 2004 roku wiemy, że magnez odgrywa kluczową rolę w wywoływaniu tej nad-ekspresji [2]. A od 2010 roku wiemy z badań na szczurach, że podwyższone poziom magnezu w mózgu poprawia zarówno krótko- jak i długo-terminową pamięć u tych gryzoni [3].

Wszystko w porządku, póki co. Ale co z ludźmi? O ludziach i magnezie wiemy niewiele: ot, tyle, że u starszych ludzi poprawia on sen (wydłuża fazę głębokiego snu) oraz obniża poziom kortyzolu, tzw. "hormonu stresu" [4]. I tyla.

Pytanie: jak to możliwe, że jest tak niewiele badań z udziałem ludzi? Odpowiedź jest prosta: badania kliniczne są szalenie drogie, a suplementów magnezu nie można opatentować, więc firmy farmaceutyczne nie otrzymałyby właściwego zysku z ich sprzedaży. Pat? Niekoniecznie.

Ostatnio znów zrobiło się głośno o magnezie, gdy amerykańska (a jakże!) firma farmaceutyczna Magceutics of Hayward z Kaliforni ogłosiła rozpoczęcie badań klinicznych nad suplementem magnezu Magtein. Co się zmieniło, że właśnie oni zabierają się za inwestycję w badania nad magnezem? Sekret Magtein polega na tym, że dostarcza on magnez bezpośrednio do mózgu (to znaczy przełamuję barierę krew-mózg), czego żaden obecnie dostępny na rynku suplement diety nie potrafi. Czy w takim razie dowiemy się wkrótce prawdy o ludziach i magnezie? To wcale nie jest jasne. Magceutics of Hayward przeprowadzają badania na osobach ze stanami lękowymi (ang. anxiety), by sprawdzić czy magnez może zmniejszyć poziom odczuwanych lęków i poprawić jakość snu. Monitoring innych funkcji poznawczych, takich jak pamięć, ma być tylko pobocznym pomiarem. Dodatkowo, badanie uwzględni jedynie 50 uczestników (25-przyjmujących Magtein i 25-placebo), co daje słabe szanse na uzyskanie znaczącego wyniku - by mówić o reprezentatywnych danych, potrzebaby tysięcy pacjentów. Tak więc albo nie zobaczymy efektu suplementu, bo próba będzie za mała, a nawet jeśli tak, to interpretacja wyników będzie ograniczona, bo odniesie się jedynie do ludzi ze stanami lękowymi.


Tak więc wygląda na to, że jeszcze przez długi czas pozostaniemy bez lepszej odpowiedzi na to, czy warto łykać suplementy magnezu, co oznacza, że śmiałe roszczenia reklam suplementów magnezowych mają się nijak do naukowej, opartej na twardych danych rzeczywistości. Jak dla mnie, w codziennej diecie zawsze lepsze wydaje się przyjmowanie mikro- i makro-elementów w pożywieniu (np. produkty bogate w magnez to fasola, orzechy włoskie, płatki owsiane, czekolada, itd.), chyba, że cierpimy na krytyczny niedobór. I jak ze wszystkim - co za dużo, to niezdrowo, a ja na swój brak wybitnej pamięci zacznę się uczyć mnemotechnik, o! I też wzmocnię połączenia synaptyczne, jak nic! :)

do przeczytania wkrótce!


REFERENCJE

1) Tsien, J., Tang, Y., Shimizu, E., Dube, G., Rampon, C., Kerchner, G., Zhuo, M., & Liu, G. (1999). Genetic enhancement of learning and memory in mice Nature, 401 (6748), 63-69 DOI: 10.1038/43432

2)  Slutsky, I., Sadeghpour, S., Li, B., & Liu, G. (2004). Enhancement of Synaptic Plasticity through Chronically Reduced Ca2+ Flux during Uncorrelated Activity Neuron, 44 (5), 835-849 DOI: 10.1016/j.neuron.2004.11.013

3) Slutsky, I., Abumaria, N., Wu, L., Huang, C., Zhang, L., Li, B., Zhao, X., Govindarajan, A., Zhao, M., Zhuo, M., Tonegawa, S., & Liu, G. (2010). Enhancement of Learning and Memory by Elevating Brain Magnesium Neuron, 65 (2), 165-177 DOI: 10.1016/j.neuron.2009.12.026

4)   Held, K., Antonijevic, I., Künzel, H., Uhr, M., Wetter, T., Golly, I., Steiger, A., & Murck, H. (2002). Oral Mg2+ Supplementation Reverses Age-Related Neuroendocrine and Sleep EEG Changes in Humans Pharmacopsychiatry, 35 (4), 135-143 DOI: 10.1055/s-2002-33195

17 komentarzy:

  1. Preparaty magnezu są strasznie nudne, zwykle sole magnezowe jakiegoś aminokwasu albo kwasu cukrowego (jak w przypadku magteiny) :/

    Co do reklam suplementów diety, to od dłuższego czasu dzierżą palmę pierwszeństwa pod względem debilizmu - najlepsza motywacja do zmiany stacji radiowej lub w ogóle wyłączenia urządzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Magteinem rzecz ma się tak, że zawiera... treonian magnezu (?magnesium threonate), gdzie jon metali wiąże się z metabolitem witaminy C, który jest już obecny w mózgu i jak pokazują wstępne badania, środek ten zwiększa poziom magnezu w mózgu (u szczurów) o 15% po już 24 dniach. Więc może i jest to nudny suplement, ale najwidoczniej bardziej skuteczny ;) A co do reklam w radiu - rzadko słucham w Szwecji radia polskiego, a jak już, to z sentymentem.. dopóki nie usłyszę kolejnej reklamy suplementu diety. Czy naprawdę jesteśmy takimi leko-holikami???

    OdpowiedzUsuń
  3. Patos??? Autorka chyba miała na myśli impas. Popraw, bo aż boli na to patrzeć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, aż się uśmiałam z tej mojej literówki - naturalnie, chodziło o "Pat", a nie "Patos" :D dzięki zza zwrócenie uwagi, mam nadzieję, że to chociaż poprawiło humor wielu czytelnikom :)

      Usuń
  4. >Dodatkowo, badanie uwzględni jedynie 50 uczestników (25-przyjmujących Magtein i 25-placebo), co daje słabe szanse na uzyskanie znaczącego wyniku - by mówić o reprezentatywnych danych, potrzeba by tysięcy pacjentów.

    W ogóle nie rozumiem. Po co robi się badania, które od razu są skazane na niepowodzenia z powodu niskiej liczby uczestników? Można przypuszczać, że chodzi o pieniądze, bo ochotników należy opłacić, ale to też nie jest jakaś wielką bariera nie do pokonania. Wuj choruje na stwardnienie rozsiane i bierze udział w eksperymencie, w ramach którego zażywa nieprzetestowane leki.

    Podzielę się jeszcze linkiem z podobnym problemem. Od razu może zastrzegę, że nie wsiąkałem w temat, ale osoba propagująca problem twierdzi, że kanadyjscy naukowcy wynaleźli lek na raka i:

    >Ten lek jest cały czas na etapie laboratoryjnym i nie jest udowodnione, że leczy raka, chodzi oto, że przemysł nie chce dofinansować dalszych badań ze względu na to, że ewentualny lek nie będzie opłacalny dla firm farmaceutycznych.

    http://www.wykop.pl/link/1337805/przelom-w-leczeniu-raka-przemysl-nie-oplaca-sie/#comment-12834863


    >Jak dla mnie, w codziennej diecie zawsze lepsze wydaje się przyjmowanie mikro- i makro-elementów w pożywieniu (np. produkty bogate w magnez to fasola, orzechy włoskie, płatki owsiane, czekolada, itd.), chyba, że cierpimy na krytyczny niedobór.

    A to niby dlaczego? :-) Ja po wielu latach różnych diet i wyrzeczeń odkryłem, że 'cierpię' na niedobór witaminy A+E. Witaminy te mogłem zaabsorbować jedząc np. szpinak (największa efektywność), ale jakiś czas temu kupiłem sobie Vitaminum A+E GSK (retinol + tokoferol; kaps. miękkie 30 000 j.m. + 70 mg 30 kaps.) i widzę znaczącą poprawę. Szpinak jest oczywiście drogi i jest go mało, natomiast paczka witamin jest tania i wystarcza na 30 dni. :)

    http://bazalekow.mp.pl/leki/item.html?id=24705

    Nie wiem tylko "co potem". Opakowanie wystarcza na miesiąc, dawkowanie to kapsułka na dobę. Po wyczerpaniu powinienem przestać czy kupić nowe? :-) Lista efektów ubocznych przy długotrwałym zażywaniu jest długa i przerażająca.

    > I jak ze wszystkim - co za dużo, to niezdrowo, a ja na swój brak wybitnej pamięci zacznę się uczyć mnemotechnik, o! I też wzmocnię połączenia synaptyczne, jak nic! :)

    Kiedyś i ja próbowałem ugryźć ten tematu. Zakupiłem książkę "Harry Lorayne - Sekrety superpamięci", ale ugrzązłem na ćwiczeniach, które wydawały się być wyjątkowo głupie (szczególnie te dotyczące liczb), a przez autora były mocno zachwalane. Jeśli macie informacje o wiarygodnych sposobach na ćwiczenie i poprawę pamięci, nie wahajcie się nimi podzielić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem po kolei:
      1) po co robić badania z niewystarczającą liczbą uczestników? Bo nigdy nic nie wiadomo, a nuż coś pokażą, a jak pokażą przy tak małej liczbie uczestników, wtedy łatwiej będzie zdobyć pieniądze na większe badania. Zważ, że badania mają za główny cel badanie wpływu magnezu na stany lękowe i jakość snu, więc albo siła efekt magnezu nie jest tutaj jeszcze znana (stany lękowe), albo już została wykazana (jakość snu). Plus, nadzieją napawa fakt, że efekt magnezu może byćwiększy, jeśli będzie dostarczony "bezpośrednio" do mózgu. No ale jeśli badania niczego nie wykażą, to nie będzie to dowów na brak efektu.. uff :) Wbrew pozorom, to wcale nie jest taka rzadka praktyka w nauce

      2) dlaczego suplementacja dietą a nie suplementami? Bo wbrew temu co mówią niektóre reklamy, ludzie mający zróżnicowaną, zbalansowaną dietę
      bardzo rzadko doświadczają niedoborów witamin/mikroelementów. A w takiej sytuacji przyjmowanie suplemetnów (które dostarczają czasem nawet 250% dziennej normy danego mikroelementu) może skutkować przedawkowaniem. W zeszłym roku czytałam publikację na ten temat, jak znajdę referencję, to podeślę link. Osobiście jedyne suplementy jakie kiedykolwiek przyjmowałam to napoje izotoniczne (ale tylko podczas końcowej fazy treningów to półmaratonu) oraz obecnie witaminę D, bo tutaj w Szwecji trudno o 15min dziennie w słońcu... :)

      3) mnemotechniki: interesowałam się tym blisko 10 lat temu (!!) i doszłam do wniosku, że mnemotechnik jest mnóstwo i każdy musi wybrać takie, jakie są dla nich odpowiednie/najłatwiejsze do zastosowania. Proponuje przeszukać internet, który aż pęka w szwach od różnych sugestii... no i jest za darmo :)

      Usuń
    2. Ad2

      >A w takiej sytuacji przyjmowanie suplemetnów (które dostarczają czasem nawet 250% dziennej normy danego mikroelementu) może skutkować przedawkowaniem.

      To brzmi trochę niepoważnie. Chyba nie ma żadnych podstaw, aby sądzić, że jedna kapsuła zawiera 250% dziennej normy, bo i po co? To nawet nie trzyma się kupy z punktu widzenia ekonomii. Jeśli ktoś naprawdę ma tak duże niedobory witamin, to dla producenta jest lepiej jeśli klient od razu połknie kilka kapsułek.

      >W zeszłym roku czytałam publikację na ten temat, jak znajdę referencję, to podeślę link.

      Dziękuję! :-)

      Ad3

      Łatwe mnemotechniki to chyba słabe techniki. :P Szkoda, bo spodziewałem się konkretów. :) To ja może podrzucę kilka linków (do książek, którą mam zamiar przeczytać). A nuż, widelec, komuś się przyda.

      http://mnemotechnik-mnemonika.blogspot.com/p/organiczna-technika-studiowania.html
      (to samo http://pl.wikibooks.org/wiki/Organiczna_technika_studiowania)

      http://mnemotechnik-mnemonika.blogspot.com/p/paac-pamieci.html

      Usuń
    3. Suplementy: Nie mnie oceniać co ma sens a co nie, ale suplementy posidają takie ilości witamin/mikroelementów i już. Kilka losowych przykładów:

      http://www.bulkpowders.co.uk/super-vits.html
      http://www.eclecticherb.com/gyn.htm
      http://www.hollandandbarrett.com/pages/product_detail.asp?pid=78&prodid=167
      http://www.supplementscompared.com/beauty/p/483/

      podejrzewam, że chodzi o marketing i że przeciętny zjadacz chleba kupi suplement z większą ilością witamin, bo "się bardziej opłaca". Zgaduję tylko :)

      Trzeba pamiętać, że suplementy to jedna rzecz, a co jeśli poza tym mamy dość zrównoważoną dietę (czyli mamy te swoje około 100% witamin i mikroelementów zapewnione ze "zwykłego" pożywienia), plus suplementy, plus inne produkty, do których dodaje się teraz witaminy (jak choćby płatki śniadaniowe)? Nie trudno o przedawkowanie.

      A propos przedawkowania, oto artykuł, o którym wspomniałam wcześniej:

      http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0738081X10000477

      i pewne ekstremum, też
      http://informahealthcare.com/doi/abs/10.3109/15563650.2010.486382

      które przestrzega, że bez prawidłowych kontroli, suplementy mogą zawierać dużo więcej (lub mniej) witamin niż jest podane na etykiecie.

      I bardziej ogólna rada od amerykańskiego NIH:

      http://ods.od.nih.gov/HealthInformation/DS_WhatYouNeedToKnow.aspx

      Biorę do siebie takie rzeczy: jeżeli masz zbilansowaną (odpowiednia proporcja węglowodanów, białek, tłuszczy, wystarczająca liczba kalorii) i zróżnicowaną dietę, masz małe szanse na niedobór witamin i mikroelementów, chyba, że jesteś przewlekle chory, w ciąży lub poddanemu niezwykłemu i długotrwałemu wysiłkowi fizycznemu. Przedawkowanie suplementów (i chyba wszystkiego) ma swoje negatywne konsekwencję, więc nie widzę powodu brania witamin "na wszelki wypadek", chyba, że niedobór został wykazany.

      Uff, le nam wyszła dyskusja, a zaczęło się od magnezu i pamięci! :0

      Usuń
    4. >(..)przestrzega, że bez prawidłowych kontroli, suplementy mogą zawierać dużo więcej (lub mniej) witamin niż jest podane na etykiecie

      Przykłady, które tutaj podałaś są naprawdę skrajne. Ale kto bezmyślnie bierze suplementy, których zawartość witamin przekraczają RDA o ponad tysiąc procent? I nadal nie mogę się nadziwić, że do obrotu dopuszczono lek, który w swoim stężeniu może wywołać np. hiperkalcemię.

      Ok, sam nie jestem lepszy, bo zawierzyłem ulotce Vitaminum A+E GSK. ;-) Ale postanowiłem się poprawić! Nie wiem tylko czy na pewno doszedłem do prawidłowych wniosków. Czy mogłabyś pomóc mi je zweryfikować? Jeśli Internet nie kłamie, to RDA dla:

      Witaminy A
      - wynosi 700 µg ( http://aptekatania.pl/witaminy-zalecane-dzienne-spozycie/ )
      - wynosi 800 µg ( http://www.dietetykaszs.pl/dzienne_limity_skladnikow/ )

      Witaminy E
      - wynosi 12 mg ( http://aptekatania.pl/witaminy-zalecane-dzienne-spozycie/ )
      - wynosi 10 mg ( http://www.dietetykaszs.pl/dzienne_limity_skladnikow/ )
      - wynosi 8-13 mg ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Witamina_E#Rola_w_organizmie )

      Opakowanie informuje, że jedna kapsułka Vitaminum zawiera 30 tysięcy j.m. witaminy A i 70 mg witaminy E. Jeśli dobrze policzyłem (opierałem się na treści z http://www.ferretta.pl/dieta/witaminy-zapotrzebowanie/witaminy-przelicznik/ ), to 30 000 j.m. = 9 900 µg = 9.9 mg.

      A więc dzienna dawka witaminy A została przekroczona ~14 razy, a witaminy E około 10 razy. Zostało mi jeszcze 10 kapsułek (z trzydziestu!). Wygląda na to, że spokojnie mogę zażywać jedną kapsułkę co 10 dni.

      Z drugiej strony, organizm ma rzekomo pozbywać się 60% dziennej dawki.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperwitaminoza#Nadmiar_witaminy_E

      Ah, w tym samym artykule dla witaminy A napisano, że:

      >(...) Zmiany te następują na skutek długotrwałego spożywania witaminy A znacznie przekraczającego normę (ok. 30 mg/dobę, norma 1 mg/dobę) przez dłuższy czas.

      Chodzi mi tutaj o stwierdzenie, że 30 mg na dobę to norma. I tu mam zagwozdkę. Strony w sieci piszą, że RDA to 700-800 µg, a Wikipedia (tak, wiem. To słabe źródło...) informuje o 30 mg, kiedy mój suplement dostarcza 9 900 µg = 9.9 mg. WTF?

      Usuń
    5. Anonimowy (bo jak inaczej mogę się do ciebie zwrócić?:) ), przypominam, że jestem doktorantką biologii ewolucyjnej, a nie medycyny, więc nie mogę dawać fachowych porad medycznych, ale przynajmniej mogę się podzielić informacjami jakie sama posiadam:) To tak w ramach wstępu. Co do Twojego pytania:

      tutaj znajdziesz oficjalne tabele DRI, z wyszczególnionymi kategiorami płci i wieku (http://www.hc-sc.gc.ca/fn-an/nutrition/reference/cons_info-guide_cons-eng.php)

      Poza tym, istnieje jeszcze coś takiego jak wartości UL (Tolerable upper intake levels), które sugerują jaka jest maksymalna dzienna dawka danego mikro- lub makro-elementu, która nie powinna skutkować objawami przedawkowania - również te wartości znajdiesz w powyższych tabelach. I choć wydaje się, że o przedawkowanie witamin generalnie bardzo trudno, to trzeba pamiętać, że witaminy A, D, E i K są rozpuszczalne w tłuszczach, a to onzacza, że łatwo akumulują się w naszym organizmie. Jeżeli do tego nie jesteśmy pewni czy na pewno mamy ich niedobór, to przy długotrwałym, regularnym braniu suplementów możemy w końcu przedawkować. Dla poczytania o symptomach przedawkowania zachęcam lekturę strony http://www.mayoclinic.com/health/vitamin-e/NS_patient-vitamine/DSECTION=safety. Mam nadzieję, że to pomogło :)

      Usuń
  5. Sam stosuje magnez, potas i ... glukozę na stany kacowe - pomaga, nawet jeśli to placebo, to męka jest zdecydowanie mniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makroman, z kacem jest trochę inaczej - podejrzewa się, że spora część objawów kaca może być przypisana nie tylko odwodnieniu ale również niedoborom magnezu właśnie. Dlatego branie suplementów tego mikroelementu "dzień po", a najlepiej takich rozpuszczanych w wodzie, jest jak najbardziej uzasadnione :)

      Usuń
  6. No widzisz a ja do tego doszedłem eksperymentalnie ;-))))
    Pozdrawiam
    Naprawę świetny tekst, choć żartobliwie go skomentowałem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu - http://www.naturala.pl/tag/233/co_poprawia_pamiec są dobre preparaty na poprawę pamięci

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja biorę magsolvit b6 w syropie i też zauważyłam, że oprócz tego, że mam lepszy nastrój, jestem bardziej spokojna, lepiej spię, poprawiła mi się znacznie pamięć i koncentracja. więc badania badaniami, z autopsji wiem, że pomaga

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam ;) zgadzam się że z niedoborem magnezu można walczyć na własna rękę , też tego próbowałam . uzupełniałam dietę brokułami , orzechami , ale dalej odczuwałam skurcz mięśni . Polecono mi chela mag . zażywam już 3 tyg i jestem zachwycona . skurcze ustały , mam więcej energii no rewelacja . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. The entire information is really good and some good insights available. Looking forward to do more clicks.

    OdpowiedzUsuń