Google Website Translator

wtorek, 24 stycznia 2012

POLSKIE PORTALE I BLOGI POPULARNO-NAUKOWE

... sa w przedsionku zawrotnej kariery czy u swego schylku? Nim skoncze przygotowania wczesniej obiecanego posta (mhm, bedzie znowu o alkoholu! ;) ), chcialam sie zastanowic przez chwile nad kondyncja polskiego internetu jesli chodzi o popularyzacje nauki.


Musze przyznac, ze jestem zdumiona wynikami wyrzuconymi przez Google'a po wpisaniu fraz: blog/portal/serwis popularno-naukowy. Jesli chodzi o blogi, to jest (a raczej: bylo) ich kilka w 2008 i w 2009 roku. Wiekszosc z nich wykazywala jakas aktywnosc od 9-12 miesiecy, pozniej nic. Jesli natomiast chodzi o serwisy popularno-naukowe, to tez widac pewne trendy - niegdys popularne portale teraz najczesciej publikuja tylko bannery reklamowe i promuja sprzedaz podrecznikow szkolnych.  Smutnym przykladem moze byc tu  Wirtualny Wszechswiat, ktory zaczynal bardzo obiecujaco, publikujac interesujace nowinki naukowe w przystepnej formie, a jednoczesnie udostepniajac bardziej podstawowe (na poziomie szkolnym) wiadomosci  z biologii, fizykii, matematyki, itp. Ach, pamietam te niegdysiejsze sniegi, gdy w liceum uwielbialam szperac po ich stronach i co rusz dowiadywac sie czegos nowego! Teraz na ich stronie mozna znalezc "ostatnie" posty z 2003 roku oraz reklamy, reklamy i jeszcze raz reklamy.

Zastanawiaja mnie te przyklady, bo nie do konca rozumiem skad sie biora i o czym swiadcza - bo sadzac po natloku reklam roznego rodzaju suplementow diety, lekow homeopatycznych i popularnosci horoskopow, na pewno nie o tym, ze Polakom nie potrzeba wiadomosci o nauce czy o tym jak ona dziala!

O czym moze to swiadczyc? Mam kilka sprzecznych mysli-pytan:
  1. czy o tym, ze Polacy preferuja inny rodzaj przekazu informacji? Byc moze bardziej atrakcyjny jest bezposredni kontakt z naukowcami na roznego rodzaju festiwalach czy seriach wykladow? Nie wspomne juz o muzeach, ktore coraz czesciej oferuja wystawy interaktywne, werbuja mlodych ludzi do informowania swych gosci o szczegolach wystawy, itd. Zreszta, widzieliscie kolejki do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie?! :) Byc moze cos w tym jest.
  2. a moze o tym, ze Polacy dopiero odkrywaja mozliwosci internetu jako platformy edukacyjnej i w niedlugiej przyszlosci bedziemy swiadkami prawdziwego boomu popularno-naukowego (??)
  3. a w koncu moze o tym, ze popularyzacja wiedzy rzadko wiaze sie z jakiegos rodzaju zyskiem, stad trudno prowadzic nawet dobrze zapowiadajacy sie portal przez dluzszy czas? No bo bez pieniedzy, kto ma na to czas i zapal?
Podejrzewam, ze wszystkie te czynniki moga miec tutaj swoj udzial. Ale skoro tak, to jak funkcjonuja portale anglojezyczne? Co je od nas rozni? Czego mozemy sie nauczyc?

I co Wy o tym myslicie? :) Moze macie zupelnie inne pomysly  na to, jak to wyjasnic?

Ale zeby nie skonczyc zbyt negatywnie czy pytajaco, z checia podam bardzo pozytywny przyklad serwisu popularno-naukowego, w slad za ktorym powinna pojsc reszta - a mowa tutaj o Eureknews.pl.



Eureknews ma wszystko na swoim miejscu, a nawet lepiej: codziennie aktualizowane nowinki oparte wylacznie na publikacjach naukowych. Co wiecej, nowinki te nie moga byc opublikowane pozniej niz 72 godziny od publikacji wlasciwego artykulu, na ktorym sa oparte. Zreszta, wszystkie "7 zlotych zasad Eureknewsa" bardzo mi sie podoba, bo swiadcza o powaznym podejsciu tego portalu do spraw nauki i jej popularyzacji. Mam wymieniac dalej? :) Ich posty sa relatywnie krotkie, ale pouczajace i ciekawe, napisane prostym, czasem wrecz kolokwialnym jezykiem. I cos, czego nie mozna przecenic - ich szata graficzna jest naprawde imponujaca! I dodam jeszcze, ze maja oni swietny kontakt z portalami spolecznosciowymi i ze ich strona jest bardzo intuicyjna w nawigacji :) Sadze, ze jest to zdecydowanie najlepszy portal tego rodzaju dostepny obecnie w jezyku polskim.

Tak wiec tym optymistycznym akcentem.. :) Koncze i prosze piszcie co myslicie o tym braku polskich serwisow i blogow p-n. - licze tutaj na zawzieta dyskusje! :)

Do przeczytania wkrotce!

12 komentarzy:

  1. ha, jak ze od pisania pracy wszystko jest lepsze, to skomentuje...;) po pierwsze, eureknews wydaje sie naprawde porzadnym portalem. az wstyd, ze nigdy na niego nie trafilem, zaspokajajac swoja potrzebe wiedzy portalami zagranicznymi. trzeba to nadrobic. po drugie, odnosnie krotkiego zycia portali naukowych. nie wydaje mi sie by koszta prowadzenia strony w podobnym stylu do eureknews byly bariera. sam posiadam serwer trzymany w celach osobistych, ktory raczkujacy portal by utrzymal spokojnie. kosztuje toto niecale 400 zl za rok. poziom potrzebnych umiejetnosci administratorskich tez nie szokuje. gdzie lezy problem? mysle, ze w redaktorach. niewielu jest na swiecie szalonych naukowcow, ktorzy chocby sie walilo czy palilo, poswieca chwile swojego czasu dla publiki. wydaje mi sie, ze sporo tych portalowych smierci mialo zwiazek z redaktorami, ktorzy decydowali sie poswiecic wiecej czasu swojej karierze badz zyciu osobistemu. szczegolnie ze nauka jest niestety oparta na rywalizacji i nie kazdy ma tak wielkie serce do niej jak Ty...;) tyle moich przemyslen.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie jest tak źle. Są jeszcze choćby:

    - naukaipostep.pl,
    - dolinabiotechnologiczna.pl (zarówno wpisy popularnonaukowe jak i fachowe),
    - naukawpolsce.pap.pl (tylko nauka polska).

    Nie wydaje mi się, aby w Polsce zainteresowanie nauką było mniejsze, niż w innych krajach. Przewaga serwisów anglojęzycznych polega na tym, że są... no właśnie - napisane po angielsku :) Dzięki temu mają globalny zasięg a zatem dużo więcej czytelników, także tych współtworzących portal. To daje im dłuższe "życie" w sieci.

    Co do wynagrodzenia autorów tekstów. Wśród internautów nie brakuje osób angażujących się zupełnie za darmo w rozmaite działania, w tym związane z popularyzacją nauki. Tyle że czym innym jest jednorazowy wpis, a czym innym regularne prowadzenie serwisu, w którym często publikuje się nowe treści, z dbałością o ich poziom merytoryczny i językowy. To po prostu bardzo czasochłonne zajęcie, czasami wręcz "etatowe", a nie dla wszystkich sama satysfakcja z pisania i wymiany poglądów jest wystarczającą motywacją. Dlatego o finansowaniu trzeba pomyśleć odpowiednio wcześniej, zanim okaże się, że początkowo zaangażowany zespół nie ma już czasu na wolontariat...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieki za Wasze komentarze! Pokazuja one tylko, ze rzecz nie jest wcale prosta. Bo zgadzam sie, ze najbardziej wymagajaca finansowo czescia prowadzenia serwisu naukowego jest oplacenie autorow. Zastanawiam sie tylko, czy to oznacza, ze prowadzenia serwisu naukowego mniej sie oplaca, niz na przyklad serwisu poswieconego urodzie? Bo proporcja tych pierwszych do drugich jest dosc mizerna.

    Co wiecej, choc zgadzam sie z Ilona, ze serwisy angielskie maja swoje prawa i przywileje, ale skoro w Polsce jest masa mlodych zapalencow naukowych (i wierze, ze tak jest!), to dlaczego brakuje nam medialnych osobowosci, ktore by o nauce mowily i nauke tlumaczyly? Bo jezeli popatrzy sie tylko i wylacznie na Anglie(jakby nie bylo, kraj o zblizonej liczbie ludnosci), to tam az szumi od nazwisk zarowno naukowcow (Dawkins, Goldacre, Cox), jak i nie-naukowcow (Attenborough, Young, Ridley) zaangazowanych publicznie w sprawy nauki i je popularyzujacych. I to chyba jest sedno moich pytan: dlaczego to tam jest, a tutaj nie, skoro mogloby rownie dobrze byc? :) czy jest to kwestia ekonomiczna, polityczna, spoleczna? co mozna zrobic by to 'ruszylo' w Polsce?

    Tak wiec pytam Was dalej o opinie w tej kwestii :) I dziekuje pieknie za kolejne linki, do stron, o ktorych istnieniu nie mialam pojecia! Od razu zaowocowalo to nowa zakladka na tym blogu, wiec prosze, przysalcie wiecej linkow jesli takie znacie!

    OdpowiedzUsuń
  4. A propos Eureknews: nie tak dawno reklamował ten serwis także Piotr Cieśliński na portalu GW. Reklamował go zresztą, proponując go jako przeciwwagę dla serwisu Siła Wiedzy, który miał niby tylko przedrukowywać notki z PAP.

    No i ja, jak głupi, na Eureknews zaglądałem przez chwilę, licząc na naprawdę solidny serwis, jaki mi redaktor Cieśliński obiecał. I srodze się zawiodłem, bo większość wpisów (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii) wygląda, jak żywcem przetłumaczone notki prasowe z gatunku takich, jakich na kopy można się naczytać na Physorg albo ScienceDaily. A po polsku to nawet w serwisie naukowym gazety.pl.

    Odniosłem wrażenie, że serwis jednak nie oferuje żadnych głębszych wytłumaczeń, czy analizy opisywanych badań. A skoro nie, no to niestety nic nowego nie wnosi. Więc może mi ktoś wyjaśnić, o co to całe halo?

    P.S. Ja dawno temu, przy nieco innej okazji, już wyraziłem moje zdanie na temat polskiej blogosfery naukowej. To było półtora roku temu i z przykrością muszę stwierdzić, że niewiele się w tej kwestii zmieniło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że w EurekNews nie sposób znaleźć pogłębionych analiz i dyskusji nad konkretnymi badaniami, ale 1) nie od razu Rzym zbudowano i 2) pytanie czy wszystkie portale popularno-naukowe muszą być właśnie takie 'pogłębione' i obszerne. Co mnie przekonuje w EurekNews to konkretne reguły, do których się stosują, czyli, że informacje są o bieżących badaniach, publikowanych w peer-reviewed journals. Do tego różnorodność dziedzin omawianych artykułów, profesjonalna szata graficzna.. to wszystko jest dość nowe w polskim środowisku popularyzatorskim i nie jest bez znaczenia w zachęcaniu ludzi do czytania o nauce (a przydługawe posty mogłyby tylko tych ludzi zniechęcić). Naturalnie, zgadzam się, że portali i blogów z bardziej rozwiniętymi analizami/komentarzami nam dramatycznie brakuje, ale dla mnie ideałem byłoby środowisko popularyzatorskie z mieszaniną tych dwóch rodzajów portali. BTW, przeczytałam posta, świetny artykuł! Daj mi kilka przydatnych linków i informacji, dzięki!

      Usuń
    2. No ale to ja nie wiem, czym się Eureknews różni od gazeta.pl/nauka na przykład. Przedruki i tłumaczenia notek prasowych (nawet jeśli się twierdzi, że nimi nie są - gołym okiem jednak widać, że często podstawą wpisów w tym serwisie są notki, a nie publikacje) siłą rzeczy spełniają te 7 warunków/złotych myśli. Ale - znowuż powrócę do gazety, bo na nią najczęściej zaglądam, ale jestem pewien, że dotyczy to też serwisów naukowych innych dużych portali/gazet/czasopism - duże komercyje wydawnictwa mają tutaj tę przewagę, że mogą sobie pozwolić na solidny, duży, długi artykuł od czasu do czasu; na jakąś opinię; na list do redakcji. Eureknews jest dla mnie gloryfikowaną Kopalnią Wiedzy (niczego tej ostatniej nie ujmując!).

      Że szata graficzna jest ładna i nowa, to się nie zgodzę. Spójrz tu (chociaż to się akurat ostatnio zmieniło w tej kwestii na gorsze), tu, tutaj i tutaj. A to tylko kilka...

      Usuń
    3. Ależ tutaj nikt nie twierdzi, że EurekNews jest JEDYNĄ przyzwoitą stroną popularno-naukową :) Masz rację, że przytoczone przez ciebie przykłady cieszą oko, i że ich przybywa. Ja jednak poleciłam EurekNews, bo wydał mi się najlepszą stroną, od której mógłby zacząć ktoś z nauką mało zaznajomiony, w zasadzie w każdym wieku - bo posty są napisane dużo prostszym językiem, jest ich więcej i z rożnych dziedzin. Ja sama czytam dział naukowy GW i musisz przyznać, że artykuły tam są zupełnie innego rodzaju, nie mówiąc, że pojawiają się rzadziej. Owszem, często są bardziej pogłebione, z dołaczonymi wywiadami ekspertów, ale najczęściej są to artykuły dotyczące zdrowia, technologii i pogadanek o przyrodzie (z Wajrakiem na czele). i DOBRZE, że takie strony są! Ja jednak wciąż twierdzę, że jeśli chodzi o prostą acz dynamiczną popularyzację nauki, EurekNEws się pozytywnie wyróżnia, choć nie wszyscy muszą się z tym zgadzać.

      Usuń
  5. Zapraszam do siebie (polska wersja bloga), szczególnie do ostatniego artykułu na temat ewolucji. Chętnie poznam opinię eksperta.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Darku, dzieki za cynk na swojego bloga, a szczegolnie wpis o mitach ewolucji! Swietnie podsumowales chyba najczestsze nieporozumienia jakie nie-biolodzy (a czasem i sami biolodzy!) tworza. Bardzo jasno i klarownie wyjasnione zjawiska, plus swietna dyskusja pod artykulem :) Gratuluje i tylko tak dalej!

      Usuń
  6. proszę bardzo: http://ekulczycki.pl/sylwetki_blogerow/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o portale naukowe, polecam całkiem niedawno założony Tylkonauka.pl.

    OdpowiedzUsuń
  8. W Polsce brakuje strony w typie angielskiego I fucking love science. Podana tutaj strona ma aspiracje stać się polskim odpowiednikiem IFLS www.nauklove.pl

    OdpowiedzUsuń