Google Website Translator

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

WYEWOLUOWALIŚMY BY.. BIEGAĆ


ResearchBlogging.org
Podczas oglądania rozgrywek olimpijskich, bieg maratończyków zawsze wzbudza u  mnie szczególne emocje. Pomyślcie tylko: biec nieustannie w tempie bliskim 20km/h przez 42km, nierzadko w uciążliwym upale. Dla porównania: gdy idziesz żwawym marszem osiągasz średnio 5km/h. Jeśli truchtasz spokojnie - 7-8km/h. I choć ta prędkość ma się nijak do blisko  100km/h osiąganych przez geoparda na krótkich dystansach, niemniej, na długich dystansach możemy prześcignąć w zasadzie każde zwierzę na Ziemi (przy odpowiednich warunkach atmosferycznych nawet konia - który jest przecież wybornym maratończykiem)!


Nagi mężczyzna w biegu (tak pisze sama Wikipedia!)


I zaskakujące jest to, że pomimo, że jesteśmy doskonale wyposażeni do biegania właśnie - w efektywny system chłodzący w postaci gruczołów potowych (nigdy więcej ziania!) i braku owłosienia, super silne ścięgna Achillesa, wielkie stawy kolanowe i w końcu w imponujący mięsień pośladkowy większy (potocznie zwany pupą -  jest on używany niemal wyłącznie przy bieganiu [1]) - jeszcze zaledwie 5 lat temu większość antrpologów twierdziła, że aktywnością, która zapewniła nam przetrwanie na Afrykańskiej sawannnie było.. chodzenie. I choć nikt nie przeczy, że w przeszłości chodziliśmy dużo, samo chodzenie nie wyjaśnia istnienia wspomnianych elementów anatomicznych. Dopiero później poszczególne elementy układanki zaczęły tworzyć zrozumiałą całość: poza naszą anatomią niemal stworzoną do długodystansowych biegów, odkryto, że wciąż wiele plemion pierwotnych stosuje tzw. polowanie uporczywe polegające na "zagonieniu" zwierzyny, aż ta pada z wyczerpania i przegrzania [2]. Zważcie, że przez pierwszy milion lat od 'zejścia z drzewa' nie istaniała żadna wyszukana broń, poza kamieniami i zaostrzonymi patykami [3]. Najlepszą bronią była wytrzymałość. Najprawdopodobniej dzięki tej strategii nasi przodkowie mogli włączyć mięso do swojej diety.

Uczestniczy pół-maratonu w Brukseli (Źródło: Wikipedia)
Ale nie dosyć na tym. Bieganie nie tylko kształtowało naszą ewolucyjną przeszłość, ale ma też wpływ na nasze zdrowie - również i dziś. I to nie tylko na zdrowie fizyczne (co się rozumie samo przez się), ale rówież psychiczne. W ostatnim Nature ukazał się komentarz Timothy'ego Noakesa i Michaela Speddinga gdzie autorzy sugerują, że brak biegania czy innej aktywności fizycznej może mieć związek z rosnącą liczbą zaburzeń psychicznych i poznawczych, takich jak depresja, schizofrenia czy choroba Alzheimera [3]. Spekulują oni, że spoiwem łączącym te dwa światy - fizyczny z psychicznym - może być białko BDNF (brain-derived neurotrophic factor-neutropowy czynnik pochodzenia mózgowego). Odgrywa ono kluczową rolę przy rozwoju mózgu, wpływając między innymi na kształtowanie się pamięci, poprawę łączności między neuronami, odgrywa też istotną rolę przy zaburzeniach neurologicznych. Ale to nie koniec! To samo białko poprawia metabolizm, spowalnia bicie serca, zwiększa wydajność mitochondriów w mózgu oraz obniża zapadalność na cukrzycę typu II i otyłość u myszy [3]. I wiecie co? Stężenie tego białka we krwi rośnie podczas ćwiczeń fizycznych.


Ale dlaczego bieganie (czy jakakolwiek inna aktywność fizyczna) miałaby mieć związek z funkcjami pozanwczymi i naszą psychiką? Autorzy artykułu sugerują, że przy polowaniu uporczywym, kluczowe było planowanie, orientacja przestrzenna oraz skuteczna komunikacja. Tak więc jakiekolwiek związki biochemiczne związane z ćwiczeniami, które poprawiały te aspekty poznawcze mogły mieć charakter adaptacyjny.  

Artykuł Noakesa i Speddinga nie jest artykułem naukowym sensu stricto - nie pokazują oni nowych badań, nie pokazują danych, o których nie wiedzieliśmy wcześniej. Natomiast syntezują oni wiedzę, którą już mamy i patrzą na nią z zupełnie innej perspektywy. Jeśli nasz ewolucyjny związek z bieganiem jest tak silny, że wpływa zarówno na nasze zdrowie fizyczne jak i psychiczne, to w skali globalnej możemy łatwo i tanio poprawić nasze niechlubne statystyki zdrowotne. I z tego oraz innych powodów nie mam zamiaru zrezygnować ze swojego treningu do pół-maratonu :) Ktoś się dołączy? :)

Do przeczytania wkrótce! 
 



1) Lieberman DE, & Bramble DM (2007). The evolution of marathon running : capabilities in humans. Sports medicine (Auckland, N.Z.), 37 (4-5), 288-90 PMID: 17465590

2) Louis Liebenberg (2006). Persistence Hunting by Modern Hunter- Gatherers Current Anthropology DOI: 10.1086/508695

3)  Timothy Noakes, & & Michael Spedding (2012). Olympics: Run for your life Nature DOI: 10.1038/487295a

piątek, 10 sierpnia 2012

PIĄTKOWA LINKOWNIA 5

Ja tu sobie pracuję w najlepsze, a tu sruuuuuuu! Znów kolejny tydzień minął! A to oznacza kolejną dawkę linków na piątek. Tym razem bez większego ładu i składu, ale one wszystkie są zdecydowanie bardzo interesujące!

Dla co ambitniejszych i bardziej kreatywnych czytelników tego bloga, polecam zastanowić się czy czasem nie chowają oni za rękawem jakiegoś genialnego pomysłu na poprawę bytu ludzkości... wartego milion dolarów. Bo oto TED oferuje dokładnie tę kwotę dla pomysłodawcy, który zaproponuje przełomowe rozwiązanie jednego z problemów z jakim się ludzkość boryka :) Każdy może zaaplikować!

Warto też poczytać o tym, dlaczego sportowcy z brązowym medalem są szczęśliwsi niż ci ze srebrnym :)

I coś, co mnie bardzo zaintrygowało. Jak atrakcyjnie popularyzować naukę w dobie internetu, bez utraty wartościowych naukowych szczegółów i referencji? Oto jeden z pomysłów.

A tak na koniec, Rafał z nicprostszego ostatnio pisał o... spadających kotach :) Zabawne, bo Radio Lab już jakiś czas temu mówiło o tym, oraz o wielu innych rodzajach spadania :) Udanej lektury/audycji!





Do przeczytania wkrótce!

piątek, 3 sierpnia 2012

LINKOWNIA 4 - NAJLEPSZA EDUKACJA, DLA WSZYSTKICH, ZA DARMO

Dziś w piątkowej linkowni bardzo skromnie, ale za to ekscytująco! Wszystko co tu napiszę, będzie nawiązywało to rewelacyjnej prezentacji Daphne Koller o najbardziej ambitnych kursach z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie, do których każdy może mieć dostęp.. za darmo! Szukacie haczyka? Nic z tych rzeczy, wystarczy wejść na stronę Coursera.org by się przekonać na własnej skórze, że to jak najprawdziwsza prawda. Zajęcia prowadzone są przez najwybitniejszych wykładowców z takich uczelni jak Caltech, Stanford czy Princeton University i są dostępne on-line dla każdego kto się na nie zapisze.





A jest w czym przebierać! 116 kursów to nie przelewki, szczególnie jeśli możemy się dowiedzieć więcej o takich przedmiotach jak  Ewolucja i Genetyka, Mechanika kwantowa, Sieci komputerowe, czy nawet Literatura fantasy i science-fiction i Wstęp do irracjonalnego zachowania! :) Mimo, że udostępnione w sieci, zasada działania tych kursów jest podobna do tych z fizycznego uniwersytetu: kursy mają swój czas trwania, deadline'y, zadania domowe i egzaminy, a po ukończeniu danego kursu otrzymamy certyfikat podsumowujący więdzę i umiejętności jakie nabyliśmy. Co za rewelacyjna inicjatywa i jakie potencjalne konsekwencje i zasięg dzialania takiej edukacji! Wszystkie moje kciuki idą wysoko do góry, a was zachęcam do klikania i zapisywania sięna kursy, jeśli tylko starcza wam ciekawości i motywacji :)

Do przeczytania wkrótce!

piątek, 20 lipca 2012

PIĄTKOWA LINKOWNIA 2

I oto kolejna dawka internetowej literatury :)

O Polaku tworzącym "piękny mózg", znany na całym świecie. Wynikła z tego artykułu drobna dyskusja na temat sensu badań podstawowych, o której możecie przeczytać tu i tu.

Kilka myśli na temat mankamentów i często braku sprawiedliwości w publikowaniu artykułow naukowych

Było o kształcących grach, a czemu nie aplikacjach? :)

Ostatnio wielkim hiciorem popularno-naukowych mediów stała się... oksytocyna! Oto świetny artykuł podsumowujący dlaczego oksytocyna jest taka super (i dlaczego nie podawać dłoni domokrążcom). A tutaj można się dowiedzieć, co ma ona wspólnego z moralnością.

A na koniec: czy intensywne myślenie naprawdę spala więcej kalorii? Niekoniecznie...

I na koniec coś co ma ścisły związek z moimi ostatnimi postami. Czyli jak dokładnie stereotypy w nauce mogą zachęcać mniej kobiet do pracy w tej dziedzinie.

To tyle w tym tygodniu! Do przeczytania wkrótce!

wtorek, 17 lipca 2012

JAK ANGAŻOWAĆ LUDZI W ZMIANĘ SWOJEJ WIEDZY?

Ostatnio przy okazji komentowania raczej tendencyjnego video Komisji Europejskiej pojawiło się pytanie: jaka jest skuteczność tego typu akcji społecznych w ogóle? Zastanawiałam się ostatnio nad tym i doszłam do wniosku, że dużo ciekawiej jest zapytać:

Co sprawia, że rodzi się w nas motywacja i ciekawość czegoś dotąd nieznanego? Co zmienia nasze utarte opinie (a być może nawet akcje)? 

I w dość nieoczekiwany dla mnie sposób, pytania te ukierunkowały mnie na temat, którym interesuję się od lat:

Jak popularyzować naukę, tak, by nie tylko ekscytowała, ale też nas czegoś uczyła?  

Najpierw niech będzie o ekscytacji. Natrafiłam ostatnio na informację o konkursie popularyzatorskim: "The Flame Challenge" gdzie zadaniem jego uczestników było wyjaśnienie 11-latkom czym jest... płomień.  Na stronie konkursu możecie znaleźć nadesłane prace, czy to w formie pisemnej, graficznej czy video. Poniżej możecie oglądnąć pracę zwycięzcy:




Tak czy tak, jak sami widzicie, pomysły nadesłanych prac są ciekawe, ale zbyt złożone i brakuje w nich miejsca na wzbudzenie ciekawości tego, czym jest płomień - konkursowicze założyli, że ktoś już zadał pytanie i jest ciekawy odpowiedzi. Jednak w dobrej popularyzaji nauki nie można ślepo założyć czyjegoś zainteresowania tematem - tu należy wziąć odpowiedzialność za jego wzbudzenie. Jak to zrobić? Osobiście znam przynajmniej dwie strategie, które mogą przynieść niesamowite rezultaty: tworzenie opowieści oraz wzbudzanie zwątpienia. Obie te strategie mają za zadanie osobiście zaangażować słuchacza w temat, o którym opowiadamy. W pierwszym przypadku wykorzystujemy naszą bardzo ludzką słabość do opowiadanych historii, dzięki którym szybciej się uczymy i w które się łatwiej angażujemy (polecam książkę Jonathana Gottschalla "The Storytelling Animal: How Stories Make Us Human"). Niestety, jak pisał obszernie na swoim blogu Stanisław Czachorowski , naukowcy nie są szkoleni do pisania w taki sposób, by snuć opowieści, stąd stajemy się świadkami swoistego paradoksu, gdzie ludzie najwięcej wiedzący na dany temat nie są w stanie się efektywnie swoją wiedzą dzielić.

W drugim przypadku, stawiamy wyzwanie temu, co już wiemy, bierzemy pod uwagę opcję, o których nie myśleliśmy wcześniej - jednym słowem, angażujemy się w rozwiązanie zagadki, w znalezienie odpowiedzi na nowe, wyzywające pytania. Mistrzem siania wątpliwości i zadawania nieoczekiwanych pytań był Richard Feynman, a oto jak on sam opowiadał o płomieniu: 


Sianie wątpliwości i podważanie dotychczasowej wiedzy wydaje się niezbędnym elementem w procesie skutecznego uczenia się. Dobitnie pokazał to Derek Muller w swojej kandydującej do TED2013 prezentacji:




Pokazuje on tam, że bierne przekazywanie informacji i) niekoniecznie zmienia błędne przekonania słuchaczy, a wręcz ii) może utwierdzić ich w przekonaniu, że te błędne przekonania są prawdziwe. Dialog, zadawanie pytań i próba usprawiedliwienia swojego stanowiska, choć nie jest tak przyjemna jak ogładanie filmu, wydaje się angażować nas i uczyć nowych rzeczy dużo bardziej skutecznie. Niemniej zmiana naszego podejścia nie będzie łatwa, ponieważ by podważać istniejące uprzedzenia czy luki w wiedzy, musimy wiedzieć jakie one są. Tak więc musielibyśmy zmienić nasz model kształcenia z systemu "wszystkowiedzący prowadzący - głupiutki student" na model, gdzie prowadzący próbuje się jak najwięcej dowiedzieć o swoich studentach, zadaje pytania, próbuje zrozumieć co oni już wiedzą, by następnie pokazać, jak rozumiemy świat przez pryzmat dzisiejszej nauki (na drodze dyskursu lub innych interaktywnych metod).

I to o czym mówię wydaje się mieć dużo bardziej uniwersalne zastosowanie. Bo można tu mówić o szkole i uniwersytecie. Ale też o wystawach muzealnych, książkach popularno-naukowych, grach i programach edukacyjnych i wreszcie... akcjach społecznych.  O tym, że można tworzyć przekonujące i angażujące filmy zachęacające kobiety do zajęcia się nauką (za sprawą "opowiadania historii kobiet takich jak ja" ) przekonywałam w ostatnim poście. A to, że można angażować publikę nawet w dość odległe tematy naukowe, pokazuje to video:



Tak więc jest nadzieja dla popularyzacji nauki i dla akcji społecznych. I jak widać, mają one ze sobą więcej wspólnego niż się na wydaje na pierwszy rzut oka.

Do przeczytania wkrótce!

piątek, 13 lipca 2012

PIĄTKOWA LINKOWNIA 1

Orkut Myspace friday scraps, graphics and quotes I oto dzisiaj rusza po raz pierwszy "piątkowa linkownia" - pomysł na to, by dzielić się z wami ciekawymi artykułami, które udało mi się wygrzebaćw ciągu tygodnia, a jednocześnie wnieść jakiegoś rodzaju regularność do tego bloga ;) Postaram się, by polecane artykuły były w języku polskiem, ale nie obiecuję, że wszystkie one będą. Zresztą, od czego jest Google Translate ;) Poza tym, gdy mówię "lnki z zeszłego tygodnia", oznacza to, że to będą linki, które przeczytałam w danym tygodniu, ale być może opublikowane sporo wcześniej. Jeśli tak będzie, proszę śmiało komentujcie i podsyłajcie bardziej aktualne linki na temat! Oprócz tego obiecuję wciąż pisać bardziej dopracowane posty jak tylko mi czas na to pozwoli :) A póki co, piątkową linownię uważam za otwartą!

Trochę o grach komputerowych

Ostatnio coraz więej na tym blogu (i całym internecie) o grach komputerowych - i to nie jako "ogłupiaczach" i "zjadaczach wolnego czasu", ale jako o poważnych narzędziach poprawiających nasze życie. Tutaj przeczytacie krótki artykuł o grze, która może pomóc w leczeniu depresji, a tutaj jest oryginalna strona gry.

A skoro jesteśmy przy grach komputerowych, to mogą one również wzmocnić wasze więzy z bliskimi, zwiększyć pewność siebie, a nawet wydłużyć życie... ;) Przynajmniej według Jane McGonigal - a oto link do jej mowy na TED. A tak z zupełnie prywatnej strony, oto gra, która ostatnio pomaga mi nawet utrzmać formę fizyczną! I kto jeszcze mówi, że gry są złe? ;)

Z innyh beczek

Sterowanie robotów za pomocą myśli? Science-fiction się dzieje na naszych oczach!

Szczepionka na otyłość? Obiecująca, przynajmniej u myszy. Ale społeczny wymiar tworzenia takiej szczepionki to temat na zupełnie nową dyskusję...


20 mitów związanych z teorią ewolucji - zmiażdżonych!

Następna linkownia już za tydzień!

Do przeczytania wkrótce!